Właściwie wszystkie moje obrazy powstały na deksie i pod rzeczy abstrakcyjnoartystyczne nie ma lepszego środka - zwłaszcza, że dzięki dostępności tej substancji nie ma presji, aby wykorzystać każdą minutę tripa.
kaszlak to taki moj timeless classic, przerabialam wszystko co sie dalo w roznych okresach czasowych i wszystko inne mi sie albo w koncu nudzi albo po prostu przestaje mi zalezec... (moze to i dobrze xd) a deksiu zawsze wraca i zawsze dobry ziomeczek i ze wzgledu na bardzo szerokie mozliwosci dzialania czesto potrafi pomoc z zastepowaniem innych rzeczy (do czasu). pierwszy raz w 2008, ostatni raz - dzis rano ^^ ale acodinu jak i rowniez nawet tussidexu nie potrafie juz przepuscic przez swoje gardlo, jednak mozg strasznie mocno rejestruje nieprzyjemne doznania zwiazane z trawieniem ich, teraz to tylko wylacznie robotabs i robohbr zamawiane z neta (syrop nie przejdzie przez cło mi powiedzieli)