Stop Lot - Odstawienie
02.03.2026, 08:50
Zacnie ustruktyryzowane podejście do analizy walki z nałogami krzyżującymi się - na pewno tego typu "dzienniczki uzależnieniowe" będą pomocne w kontynuowniu walki, planowaniu lepszej strategii i utrzymaniu motywacji do kontynuowania leczania... Do tego chwali Ci się, że dzielisz się swoimi dość intymnymi doświadczeniami na forum.
Pamiętaj, że potknięcia na drodze do abstynencji są wręcz nieuniknione i niepowinny służyć jako pretekst do zaprzestania podejmowania prób, tylko jako lekcja na przyszłość.
Pamiętaj, że potknięcia na drodze do abstynencji są wręcz nieuniknione i niepowinny służyć jako pretekst do zaprzestania podejmowania prób, tylko jako lekcja na przyszłość.
03.03.2026, 08:17
Utrzymanie abstynencji wbrew pozorom jest o wiele trudniejsze niż „po prostu nie ćpaj/pij”. Głody, przeróżne myśli, wspomnienia nie ułatwiają tego. Ale no niestety uzależnionym jest się az do śmierci
03.03.2026, 08:48
Ktokolwiek kto twierdzi inaczej jest jebanym ignorantem albo chujem, który chce dowalić innej osobie.
05.09.2026, 18:04
Słuchajcie ja znalazłem nową drogę życia. Zero prochów, zero wódy, nawet browara, krucjata antymelanżowa. Wkręcamy młodzież w sport, w aktywne życie, zero patologii. Wybierz siebie, znajdź drogę w ciemności, to jest przyszłość morda, Twoja, Moja, Wasza. To jest nasza przyszłość. Ja już do końca życia na czysto lece.
05.09.2026, 22:23
ZJEŚĆ SZTUKĘ TO NIE SZTUKA, SZTUKĄ JEST SIĘ NIE ZŁAMAĆ.
Siadamy do dużej gry. Ty jesteś fascynat, więc ten dom przegrywasz. Ty jesteś przegrany – ja jestem wygrany. Ty nie masz domu – a ja? – Ja także go nie mam. Bo wygrałem tylko złotówki. I każda gra ma taką właśnie przemienność: różne wartości potrafi zamienić na złotówki. Ale odwrotnie… nie da się, niestety.
06.09.2026, 06:28
(05.09.2026, 18:04)doxyou napisał(a): Słuchajcie ja znalazłem nową drogę życia. Zero prochów, zero wódy, nawet browara, krucjata antymelanżowa. Wkręcamy młodzież w sport, w aktywne życie, zero patologii. Wybierz siebie, znajdź drogę w ciemności, to jest przyszłość morda, Twoja, Moja, Wasza. To jest nasza przyszłość. Ja już do końca życia na czysto lece.
Nie do wiary, Kurwiarz się nawrócił xd
Piekło zamarzło!
No cóż, życzę wytrwałości. Pozdro
Tylko srający kot wskaże ci drogę do ryby.
(05.09.2026, 18:04)doxyou napisał(a): Słuchajcie ja znalazłem nową drogę życia. Zero prochów, zero wódy, nawet browara, krucjata antymelanżowa. Wkręcamy młodzież w sport, w aktywne życie, zero patologii. Wybierz siebie, znajdź drogę w ciemności, to jest przyszłość morda, Twoja, Moja, Wasza. To jest nasza przyszłość. Ja już do końca życia na czysto lece.
Jak bym Cię nie znał to bym uwierzył
11.10.2026, 07:12
Detoks mój przymusowo wy trwał ponad 730 dni i opisując jak go przechodziłem byłby dluuuuugą opowieścią dramatyczną z początku do opowieści jak po strasznych skrętkach, schizach, omamach I to co może być najgorsze po odstawieniu wieloletnim, z pomocą medyczną która nie reagowała na to jak odcięli mnie od wszystkiego wraz z wjazdem do aś-zk i przeżyłem koszmar któy nikomu nie życzę.
Pierwsze 3 tygodnie na celi dostawałem hydroksyzyne, jedna sztuka dziennie i jakiś psychotrop który pomógł mi się bardziej odkleić.
Czułem się podle, odklejony, psychodela i urojenia oraz bezsenność tylko jakieś koszmarne myśli zamiast snu. I tak codziennie przez ok 3tygodnie non stop. VNie umiałem jeść, piłem tylko wodę i kuban herbaty, kromkę jadłem cały dzień. Miałem myśli że już z więzienia żywy nie wyjdę, tylko plastikowy worek i miałem momenty ze marzyłem o tym żeby umrzeć. Samopoczucie miałem jakbym miał zaraz umierać. Było tak bardzo drastycznie, ale do pewnego momentu.
Przetrwałem miesiąc na skretce, tym perfidnym stanie. Schudłem bardzo mocno, osłabiony, i nie do poznania, wyniszczony i twarz zapadnięta.
2 miesiące czasu później zacząłem dochodzić do siebie...
Byłem komunikatywny, w końcu zacząłem jeść i samopoczucie wracało do normy po lekku. Nie miałem ochoty na ćpanie, ale miejsce bardzo przytłaczało, to raczej nie dla mnie. Podsumowując to jest Panie i Panowie Detoks na Herdkorze.
Pierwsze 3 tygodnie na celi dostawałem hydroksyzyne, jedna sztuka dziennie i jakiś psychotrop który pomógł mi się bardziej odkleić.
Czułem się podle, odklejony, psychodela i urojenia oraz bezsenność tylko jakieś koszmarne myśli zamiast snu. I tak codziennie przez ok 3tygodnie non stop. VNie umiałem jeść, piłem tylko wodę i kuban herbaty, kromkę jadłem cały dzień. Miałem myśli że już z więzienia żywy nie wyjdę, tylko plastikowy worek i miałem momenty ze marzyłem o tym żeby umrzeć. Samopoczucie miałem jakbym miał zaraz umierać. Było tak bardzo drastycznie, ale do pewnego momentu.
Przetrwałem miesiąc na skretce, tym perfidnym stanie. Schudłem bardzo mocno, osłabiony, i nie do poznania, wyniszczony i twarz zapadnięta.
2 miesiące czasu później zacząłem dochodzić do siebie...
Byłem komunikatywny, w końcu zacząłem jeść i samopoczucie wracało do normy po lekku. Nie miałem ochoty na ćpanie, ale miejsce bardzo przytłaczało, to raczej nie dla mnie. Podsumowując to jest Panie i Panowie Detoks na Herdkorze.
Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare







