Brałem bucha z lufki, klasycznych jointów, chyba z jakiś owoców (nie pamiętam już), pseudowiadra (za mały pojemnik) i waporyzatora. Zdecydowanie najlepszą opcją pod względem ekonomicznym wydaje się waporyzator, bo nie traci się towaru (jak z kometami w lufce), jest bardzo dobra przyswajalność, o wiele mniej to jebie, zatem mniejsza szansa na przypał. Do tego można dodać inne zioła (np. szałwie, szyszki chmielu, lawendę, tytoń), co może wzbogacić/złagodzić smak i zmienić lekko profil substancji (ja przeważnie dodaję trochę yerby, aby skontrować przygniecenie zielskiem za pomocą kofeiny). Zaznaczę tylko, że mój organizm jest bardzo łatwo jest przytłoczony buchem i mam praktycznie zerową tolerkę, ale dla weteranów-palaczy bardzo polecałbym zainwestwoać w porządny waporyzator, bo po czasie ksozt się "zwróci".