Stop Lot - Odstawienie
20.01.2026, 23:05
Dzień 20-26:
Motywacja:
Wyjątkowo mocne wahania...
Najczęściej rano jestem pełen energi i chęci do działania, a po południu przychodzi totalny spadek - walczę z nim. Robię to co mam do zrobienia, a czasami staram się dorzucić dodatkowe czynności.
Motywacja i chęci do działania są kapryśne w zależności również od dnia.
Jednego dnia czuję, że mógłbym przenosić góry, a następnego nie mam nawet ochoty wstawać z łóżka. (jak wspomniałem walczę z tym)
Te gorsze dni, to właśnie demony, które skłaniają do przerwania detoksu - trzeba się z nimi rozprawiać.
Z czego to wszystko wynika?
Mózg naprawia to co spaliłem przez lata i wysyła sygnały, których sam go nauczyłem.
To właśnie największa pułapka - nie ulegam jej.
Depresja:
Doświadczam wahań nastroju, nachodzą mnie złe myśli, trudne wspomnienia, przykra przeszłość.
Czym to neutralizuję? Niczym. Daję sobie czas, mierzę się z tym, staram się zostawić za sobą.
Na szczęście występuje to coraz rzaziej.
Z czego to wynika?
Tak jak powyżej - mózg uczy się walki z myślami, bez pomocy narkotyków. Regeneruje receptory.
Głody:
W ostatnich dniach bardzo silne.
Zwłaszcza, że pod nosem miałem i piwo i kryształ gotowy do przyrządzenia - odmówiłem, ale chęć była ogromna.
Jeżeli chodzi o głody bez wyzwalaczy, w obecnych dniach również są bardzo silne.
Do głowy co najmniej kilka razy dziennie przychodzą myśli, że przyjemnie byłoby się naćpać - stałym patentem, zmieniam wtedy temat rozmowy ze swoim złym alter ego.
Lęki:
Nerwica natręctw, lęk uogólniony, to mój stały element egzystencji.
Po rozmowie z pewnym użytkownikiem, doszliśmy do wniosku, że mogę cierpieć również na ADHD (kwestia wymagająca badań w dalekiej przyszłości).
Sporadyczne napady lękowe również czasami mnie odwiedzają.
W kwestii powyższego - odstawienie narkotyków i alkoholu na pewno znacznie przyczyniło się do nasilenia tych objawów, bez wątpienia.
W tej kwestii póki co raczej mało się zmienia.
Stąd moje zamiłowanie do benzodiazepin.
Pregabalina również częściowo pomaga
Fizycznie:
Wciąż czuję się bardzo dobrze, nie odczuwam żadnych negatywnych skutków.
Staram się jeść zdrowo.
Wybieram się też na ogólne badania.
Pozytywne skutki:
Mimo, że motywacja działa w kratkę, zacząłem DZIAŁAĆ.
Codziennie zimne prysznice, codziennie rozciąganie i ćwiczenia siłowe.
Na razie na pół gwizdka. Nie od razu Rzym zbudowano.
Dobrą wiadomością jest również fakt, że nie zaniedbuję nic w życiu codziennym.
Pracuję nawet więcej niż pierwotnie sobie założyłem.
Resztę ogarniam na bieżąco, nie odkładam nic na później.
Tak, lubię się naćpać.
Tak, będę to robił, ale innymi substancjami.
I przytoczę tu disclaimer z końca wątku:
(Disclaimer dla grupy umoralniaczy, którzy mogliby się pojawić - Celem tego co robię jest odstawienie głównie narkotyków i alkoholu. Benzodiazepiny zapewne będą gościć u mnie na bieżąco, ale będę starał się używać tylko technicznie, tak jak wspomniałem. Leki, które biorę to akurat absolutne minimum, bez nich prawdopodobnie spałbym po 3 godziny a w dzień chodził cały rozdygotany.)
No cóż. Pożywką dla niektórych może być fakt, że jednak nie używałem benzodiazepin technicznie, a czysto rekreacyjnie i prawdopodobnie będę to kontynuował - aczkolwiek teraz odstawiam je na około 20 dni, do momentu Matki Boskiej Pieniężnej, ciężko zatem będzie posądzić mnie o silne uzależnienie.
Niestety, po głębokich przemyśleniach doszedłem do wniosku, że coś jednak musi umilać mi czas.
CELEM JEST ODSTAWIENIE KETONÓW I ALKOHOLU.
A jeżeli chodzi o czasoumilacze, którymi planuję zastąpić substancje będące przedmiotem odstawienia:
Pierwszą myślą jest GBL/BDO (natomiast w tym przypadku obawiam się destabilizacji regeneracji receptorów dopaminowych).
Drugą w tym przypadku chyba złotą myślą jest Kratom.
Wydaje się najmniej szkodliwą, a zarazem najprzyjemniejszą opcją spędzenia wieczoru po stresującym dniu.
Trzecią i najbardziej prawdopodobną są benzodiazepiny. (No cóż, w przyszłości powstanie pewnie wątek o leczeniu się z benzo
)
Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Niech wam zwała lekką będzie.\
Motywacja:
Wyjątkowo mocne wahania...
Najczęściej rano jestem pełen energi i chęci do działania, a po południu przychodzi totalny spadek - walczę z nim. Robię to co mam do zrobienia, a czasami staram się dorzucić dodatkowe czynności.
Motywacja i chęci do działania są kapryśne w zależności również od dnia.
Jednego dnia czuję, że mógłbym przenosić góry, a następnego nie mam nawet ochoty wstawać z łóżka. (jak wspomniałem walczę z tym)
Te gorsze dni, to właśnie demony, które skłaniają do przerwania detoksu - trzeba się z nimi rozprawiać.
Z czego to wszystko wynika?
Mózg naprawia to co spaliłem przez lata i wysyła sygnały, których sam go nauczyłem.
To właśnie największa pułapka - nie ulegam jej.
Depresja:
Doświadczam wahań nastroju, nachodzą mnie złe myśli, trudne wspomnienia, przykra przeszłość.
Czym to neutralizuję? Niczym. Daję sobie czas, mierzę się z tym, staram się zostawić za sobą.
Na szczęście występuje to coraz rzaziej.
Z czego to wynika?
Tak jak powyżej - mózg uczy się walki z myślami, bez pomocy narkotyków. Regeneruje receptory.
Głody:
W ostatnich dniach bardzo silne.
Zwłaszcza, że pod nosem miałem i piwo i kryształ gotowy do przyrządzenia - odmówiłem, ale chęć była ogromna.
Jeżeli chodzi o głody bez wyzwalaczy, w obecnych dniach również są bardzo silne.
Do głowy co najmniej kilka razy dziennie przychodzą myśli, że przyjemnie byłoby się naćpać - stałym patentem, zmieniam wtedy temat rozmowy ze swoim złym alter ego.
Lęki:
Nerwica natręctw, lęk uogólniony, to mój stały element egzystencji.
Po rozmowie z pewnym użytkownikiem, doszliśmy do wniosku, że mogę cierpieć również na ADHD (kwestia wymagająca badań w dalekiej przyszłości).
Sporadyczne napady lękowe również czasami mnie odwiedzają.
W kwestii powyższego - odstawienie narkotyków i alkoholu na pewno znacznie przyczyniło się do nasilenia tych objawów, bez wątpienia.
W tej kwestii póki co raczej mało się zmienia.
Stąd moje zamiłowanie do benzodiazepin.
Pregabalina również częściowo pomaga
Fizycznie:
Wciąż czuję się bardzo dobrze, nie odczuwam żadnych negatywnych skutków.
Staram się jeść zdrowo.
Wybieram się też na ogólne badania.
Pozytywne skutki:
Mimo, że motywacja działa w kratkę, zacząłem DZIAŁAĆ.
Codziennie zimne prysznice, codziennie rozciąganie i ćwiczenia siłowe.
Na razie na pół gwizdka. Nie od razu Rzym zbudowano.
Dobrą wiadomością jest również fakt, że nie zaniedbuję nic w życiu codziennym.
Pracuję nawet więcej niż pierwotnie sobie założyłem.
Resztę ogarniam na bieżąco, nie odkładam nic na później.
Krótkie wyjaśnienie, co do zaistniałych sytuacji, które bardzo chętnie wytkną pewni użytkownicy:
Tak, lubię się naćpać.
Tak, będę to robił, ale innymi substancjami.
I przytoczę tu disclaimer z końca wątku:
(Disclaimer dla grupy umoralniaczy, którzy mogliby się pojawić - Celem tego co robię jest odstawienie głównie narkotyków i alkoholu. Benzodiazepiny zapewne będą gościć u mnie na bieżąco, ale będę starał się używać tylko technicznie, tak jak wspomniałem. Leki, które biorę to akurat absolutne minimum, bez nich prawdopodobnie spałbym po 3 godziny a w dzień chodził cały rozdygotany.)
No cóż. Pożywką dla niektórych może być fakt, że jednak nie używałem benzodiazepin technicznie, a czysto rekreacyjnie i prawdopodobnie będę to kontynuował - aczkolwiek teraz odstawiam je na około 20 dni, do momentu Matki Boskiej Pieniężnej, ciężko zatem będzie posądzić mnie o silne uzależnienie.
Niestety, po głębokich przemyśleniach doszedłem do wniosku, że coś jednak musi umilać mi czas.
CELEM JEST ODSTAWIENIE KETONÓW I ALKOHOLU.
A jeżeli chodzi o czasoumilacze, którymi planuję zastąpić substancje będące przedmiotem odstawienia:
Pierwszą myślą jest GBL/BDO (natomiast w tym przypadku obawiam się destabilizacji regeneracji receptorów dopaminowych).
Drugą w tym przypadku chyba złotą myślą jest Kratom.
Wydaje się najmniej szkodliwą, a zarazem najprzyjemniejszą opcją spędzenia wieczoru po stresującym dniu.
Trzecią i najbardziej prawdopodobną są benzodiazepiny. (No cóż, w przyszłości powstanie pewnie wątek o leczeniu się z benzo
)Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Niech wam zwała lekką będzie.\
Pozdrawiam.
Ona łyka jak pelikan, to jedyna wada - ale jej głupot ten chłop naopowiada

