Najlepszy narkotyk jaki wziąłeś w życiu ?
28.08.2026, 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.08.2026, 17:46 przez AnonimowyKamyk.
Powód edycji: Błędy przez brak koncentracji podczas pisania
)
Ciężko wybrać jeden najlepszy. Na pewno pierwsze zażycie specyfiku Funky było czymś, czego do końca życia nie zapomnę. Uwielbiam browna, metę i crack, ale skutki zażywania sprawiają że trudno nazwać je "najlepszym narkotykiem". Najlepszy byłby taki, który działa super przez dłuższy czas, subtelnie i niezauważalnie dla otoczenia poprawia samopoczucie, ale nie podnosi się tolerancja. Jak przy buprze. Dlatego bupra jest dla mnie bliska ideału, chociaż dużo jej brakuje.
Z doraźnych specyfików na pewno
też mam ogromny sentyment do MXE. Pamiętacie to?
Po wstrzyknięciu zamieniałem się w plastelinę, przepływałem przez różne wydarzenia w swojej przeszłości, akceptując że wszystko wydarzyło się wg najlepszego scenariusza, jaki tylko kosmos mógł dla mnie wymyślić. To były piękne i magiczne, wręcz uzdrawiające sesje.
Z doraźnych specyfików na pewno
też mam ogromny sentyment do MXE. Pamiętacie to?
Po wstrzyknięciu zamieniałem się w plastelinę, przepływałem przez różne wydarzenia w swojej przeszłości, akceptując że wszystko wydarzyło się wg najlepszego scenariusza, jaki tylko kosmos mógł dla mnie wymyślić. To były piękne i magiczne, wręcz uzdrawiające sesje.
28.08.2026, 18:26
Ciężko powiedzieć jak chodzi o codziennosc to THC . A tak raz na jakis czas to zależy od humoru i oczekiwanych wrażeń a nie tam jakiegoś top1 moim zdaniem
08.09.2026, 11:39
Dobra kompilacja grzyby + Kwas ->3h-> podbicie Dronem ->2h i końcówka z jointem.
Lot uszyty na miare :-)
Lot uszyty na miare :-)
26.09.2026, 15:46
To było dla mnie kilka razy MDMA,oczywiście i ho met i ho mipt To.wspominam najlepiej,ale były też jakieś specyfiki które już nieśtety ni3 pamiętam,było kozazcko
Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare
29.09.2026, 20:38
Ciężko wybrać coś fajnego ale jeżeli już to chyba dxm. Ostatnie Plateau wiele razy pozwoliło mi doświadczyć OOBE i to na prawdę grubego (świat to fikcja, rozmowy z Bogiem, 30minut tripa które okazało się... Minutą)
MDMA też dobrze mi się kojarzy (za pierwszym razem grałem z ziomkami ponad 20h w karty) i amfa w sumie też (19h szachów non-stop) ale to raczej otoczenie a nie ćpanie
MDMA też dobrze mi się kojarzy (za pierwszym razem grałem z ziomkami ponad 20h w karty) i amfa w sumie też (19h szachów non-stop) ale to raczej otoczenie a nie ćpanie
Ćpanie to droga na skróty. Można wstać, spakować się i jechać w góry, ale trwa to sześć godzin a efekty są chwilowe. Rozumiesz, co ciągnie większość ludzi?







